Ostatnie pamiątki po mamie. Historia Aleksandry Nowak

Rzeczy zabrane Aleksandrze Nowak w niemieckim nazistowskim obozie koncentracyjnym zostały we wrześniu przekazane rodzinie. Krewnych pomogli odnaleźć – w ramach kampanii #StolenMemory –wolontariusze z „Ocalić od zapomnienia”. Do spotkania doszło w Arolsen Archives.

Gdy rodzina Aleksandry Cukrowskiej (Nowak – nazwisko po pierwszym mężu) dowiedziała się o zachowanych z czasu II wojny światowej pamiątkach, zdecydowała, że chciałaby je odebrać osobiście w siedzibie Arolsen Archives. We wrześniu do Bad Arolsen przyjechała więc córka Zofia Cukrowska i wnuczka Karolina wraz ze swoimi bliskimi. Na ręce pani Zofii Małgorzata Przybyła z Wydziału Poszukiwań przekazała depozyt, w którym znajdowały się obrączka ślubna i medalik na łańcuszku, oraz dokumenty, które uzupełniły dotychczasową wiedzę rodziny pani Aleksandry na temat prześladowań, jakich doznała z rąk okupantów.

Również przywiezione przez bliskich pamiątki – metalowa szkatułka i zdjęcia młodej, pięknej kobiety – oraz opowiedziana przez nich smutna historia mamy, która przeżyła piekło wojny, pozwoliły uzupełnić wiedzę archiwum na temat dalszych losów prześladowanej kobiety.

Zdjęcia i pamiątki po Aleksandrze Nowak przywiezione do Arolsen Archives przez rodzinę

Wojenne losy

Aleksandra Elbe urodziła się 15 sierpnia 1918 roku w Warszawie. Pracowała jako krawcowa. Wyszła za mąż za Stanisława Nowaka i razem mieszkali w stolicy na Marymoncie do sierpnia 1944 roku, gdy wybuchło Powstanie Warszawskie. Aleksandra urodziła wtedy syna, który niestety zmarł niedługo po porodzie.

Kilka dni po tej tragedii, kobieta została zmuszona do opuszczenia swojej rodzinnej Warszawy. Podczas pobytu w obozie przejściowym w Pruszkowie, gdzie kobiety czekały już tylko na wywózkę do obozów koncentracyjnych, doradzono jej, by skłamała i powiedziała, że karmi piersią i w związku z tym jej dziecko jej potrzebuje. To powinno zwiększyć szanse na pozostanie w obozie przejściowym. Ponieważ jednak żołnierz Wehrmachtu sprawdził tę informację i kłamstwo wyszło na jaw, Niemcy deportowali Aleksandrę obozu koncentracyjnego KL Stutthof 31 sierpnia 1944 roku.

Karta więźnia sporządzona dla Aleksandry Nowak w KL Stutthof

Wspomnienia

Jak wiemy z zachowanych w Arolsen Archives dokumentów, kobieta została następnie przeniesiona – wraz z 500 innymi więźniarkami – do podobozu kobiecego Hannover-Langenhagen. Z tego czasu zachowały się wspomnienia, spisane przez Marię Suszyńską-Bartman w książce „Nieświęte męczennice”. Pojawia się w nich Olesia, czyli Aleksandra Nowak.

„Nie widzę łez Olesi, które jak groch toczą się po jej mizernej twarzy w rocznicę śmierci synka. Czuję te łzy w jej głosie. Dziwię się, że Olesia, sama tak bardzo cierpiąc, żałuje życia swojego dziecka” –  napisała Maria Suszyńska-Bartman, dzieląca z Aleksandrą więźniarski los.

„Toczę z Olesią nieraz rozmowy i na inne tematy, na przykład: co Olesia gotowała mężowi na obiad. Gdy tamta opowiada, widzę oczami wyobraźni drewniany domek na Marymoncie z małym ogródkiem od ulicy, widzę uwiązaną za domem na łączce kozę (…) i widze Olesię, witającą z progu wracającego z pracy męża”.

„Olesia”, czyli Aleksandra, opowiada znajomej, że koza dawała dobre mleko, a ona najczęściej przyrządzała na obiad kotlety siekane.

Ślubne zdjęcie Aleksandry i Stanisława Nowaków

Gdy w styczniu 1945 roku alianci zbombardowali podobóz Hannover-Langenhagen, kobiety przeniesiono do podobozu Hannover-Limmer. Stamtąd wysłano je w marszu śmierci do Bergen-Belsen. Po wyzwoleniu Aleksandra została objęta opieką Polskiego Czerwonego Krzyża w Bergen Belsen. Jak dowiedzieliśmy się z opowiadań córki, Aleksandra pomagała tam chorującej na tyfus przyjaciółce. Chora przebywała  w innej części obozu, do której nie można było wchodzić. Olesia gotowała więc dla niej zupy i nocą, gdy nikt nie widział, przechodziła pod ogrodzeniem i zanosiła jej jedzenie. Dzięki tej pomocy przyjaciółka przeżyła. W listopadzie 1945 roku obie wróciły do Polski – na dachu pociągu jadącego do Warszawy.

Mąż Aleksandry też przeżył wojnę, ale nie czekał na wywiezioną do obozu żonę – założył nową rodzinę. Aleksandra wyszła ponownie za mąż w 1950 roku za Stanisława Skonecznego i urodziła córkę Zofię. Po śmierci drugiego męża jeszcze raz wyszła za mąż. Zmarła 8 sierpnia 2002 roku w Warszawie.

Odkrywanie własnej historii

Przekazywane wiele lat po wojnie ostatnie pamiątki, o których istnieniu rodziny nie wiedziały, wywołują ogromne emocje. Przedmioty te, zabrane w dniu osadzenia w obozie, dziś nie mają najczęściej wartości materialnej, ale wielką wartość sentymentalną. Bardzo często stają się furtką do odtworzenia lub uzupełnienia rodzinnej historii, stają się motywacją do dalszych poszukiwań.

Rodzina Aleksandry Nowak podczas spotkania z Małgorzatą Przybyłą w Arolsen Archives

Wizyta w Arolsen Archives była jednym z miejsc na trasie długiej podróży rodziny Cukrowskich do przeszłości.

„Emocje były ogromne. Sam fakt, że podjęto tak długą i bardzo męczącą podróż, po to, żeby pani Zofia sama osobiście mogła odebrać pamiątki po mamie, a także zorganizowanie dalszej podróży do Hanoweru (obok fabryki, w której pracowała Aleksandra jest pomnik upamiętniający robotników przymusowych, rodzina planowała złożyć tam kwiaty) oraz do Bergen-Belsen, jest dla mnie potwierdzeniem na to, że rodzina dba o swoją historię i pamięć o bliskich. Podobną podróż zorganizowano pani Zofii wcześniej do Włoch, pod Monte Cassino, dla uczczenia pamięci jej ojca, żołnierza Armii Generała Andersa” – podkreśla Małgorzata Przybyła z Wydziału Poszukiwań.

Możliwość osobistego przekazania pamiątek zawsze staje się okazją do lepszego poznania człowieka, któremu te rzeczy zabrano.

„ Była to dla mnie lekcja historii. Wszystkie informacje ‘ukryte’ w dokumentach pokrywały się z opowiadanimi pani Zofii, która bardzo często słuchała opowiadań mamy o pobycie w Niemczech. Kiedy przeczytałam książkę ‘Nieświęte męczennice’, to wtedy naprawdę dotarło do mnie, jaki los przeszły te kobiety. Dziś patrzę na imienne wykazy deportowanych do obozów koncentracyjnych z zupełnie innej perspektywy” – podkreśla Małgorzata Przybyła.

Wśród pamiątek, jakie zachowały się w Arolsen Archives, była obrączka ślubna Aleksandry Nowak

Ostatnie pamiątki

Rzeczy, które zabrano Aleksandrze – obrączka i łańcuszek z medalikiem – zostały z końcem wojny ukryte przez niemieckich okupantów w pubie w Lunden, w Szlezwiku-Holsztynie. Depozyty po więźniach obozów koncentracyjnych zostały jednak – mimo próby zatarcia śladów zbrodni – odkryte przez aliantów. Na przestrzeni lat udało się odnaleźć i zwrócić część tych przedmiotów prawowitym właścicielom, jeśli przeżyli wojnę, lub ich krewnym.

W 1963 roku 4,7 tys. kopert z takimi depozytami trafiło do International Tracing Service, obecnie Arolsen Archives. Dziś w zasobach archiwum znajduje się około 2,4 tys. kopert z depozytami, z czego około 900 należało do ofiar z Polski. Od 2016 roku, kiedy zainicjowana została kampania #StolenMemory, udało się odnaleźć – dzięki wsparciu wolontariuszy na całym świecie – ponad 850 rodzin ofiar, w tym aż 235 w Polsce.

W kampanii chodzi nie tylko o zwrot zagrabionego mienia, ale przede wszystkim o przywrócenie pamięci ofiarom i podjęcie próby odtworzenia ich losów.

Cookie-Hinweis

Diese Webseite verwendet Cookies, um Ihre Nutzererfahrung zu verbessern. Indem Sie auf die Schaltfläche „Einverstanden“ klicken , akzeptieren Sie den Einsatz von allen Arten von Cookies. Falls Sie einige Cookies bei Ihrem Besuch auf unserer Website nicht einsetzen möchten oder für weitere Informationen über Cookies klicken Sie bitte auf “Mehr Informationen”. Weiterführende Informationen finden Sie in unserer Datenschutzerklärung.

We use Cookies button